Dwa metry od skarbca. Podkop przy Alejach Jerozolimskich, 1927

Fragment pierwszej strony „Expressu Porannego” z 29 lipca 1927 roku: nagłówek „Zamach na skarbiec Państwowej Drukarni Banknotów”, podtytuł o 25-metrowym podkopie i cztery portrety oskarżonych.
Pierwsza strona „Expressu Porannego” z 29 lipca 1927 roku. Podtytuł obiecywał „25-metrowy podkop pod kasą pancerną z 6 milionami złotych”; w skarbcu miało być jednak znacznie mniej. Express Poranny, nr 208, 29 VII 1927, s. 1. Skan: Crispa / Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, domena publiczna.

W czwartek 28 lipca 1927 roku, o wpół do ósmej wieczorem, stu policjantów otoczyło czworobok między Marszałkowską, Żelazną, Nowogrodzką i Alejami Jerozolimskimi. Na posesji nr 85, należącej do fabryki czekolady Jana Fruzińskiego, stały dwie szopy. W jednej z nich paliło się światło. Za wrotami, na głębokości dwóch do trzech metrów, kończył się tunel, który miał doprowadzić do skarbca Państwowych Zakładów Graficznych.12

Policja polityczna obserwowała to miejsce od dłuższego czasu. Zakłady przy Alejach Jerozolimskich 87, 89 i 91 drukowały banknoty, a nie miały naturalnego zabezpieczenia. Do szop przy nr 85 przychodzili ludzie znani policji: Stanisław Cichocki, nazywany w świecie przestępców „Szpicbródką”, Ryszard Wojciechowski, Lejb Moszek Wolfryd, Paweł Zwoliński, Paweł Juszkiewicz i Wacław Kapała. Policyjny oddział pod wodzą komisarza Suchenka i naczelnika Siedleckiego zbliżył się do szopy tyralierą. Przy wrotach stał Juszkiewicz; na widok policji zatrzasnął je i w środku rozległy się strzały.1

Po krótkiej wymianie ognia bandyci się poddali. Policja weszła do szopy i zobaczyła robotę, która nie przypominała zwykłego włamania. Tunel miał 65 centymetrów wysokości i 55 centymetrów szerokości. Podłogę wyłożono parkietem. W środku było światło elektryczne, wentylator, butla z tlenem i maski gazowe. Leżały tam narzędzia, gumowe i wełniane rękawice oraz dwanaście koszów przygotowanych na łup. Prasa pisała, że warszawscy kasiarze pierwszy raz użyli takiego wyposażenia.1

Plan sytuacyjny z gazety: szopa zajęta przez bandę, 25-metrowy podkop, skarbiec i Zakłady Graficzne przy Alejach Jerozolimskich.
Plan sytuacyjny z „Expressu Porannego”: od szopy przy Alejach Jerozolimskich do skarbca prowadził tunel długości 25 metrów. Do celu brakowało dwóch metrów. Express Poranny, nr 208, 29 VII 1927, s. 1. Skan: Crispa / Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, domena publiczna.
Robotnicy przy maszynie drukarskiej w Państwowych Zakładach Graficznych w Warszawie, marzec 1927 roku.
Maszyna drukarska w Państwowych Zakładach Graficznych, marzec 1927 roku. W tych zakładach przy Alejach Jerozolimskich drukowano banknoty, do których skarbca prowadził podkop. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-U-6540, domena publiczna. Źródło: Wikimedia Commons

Tunel miał około 25 metrów. Do skarbca brakowało dwóch metrów. Nie te dwa metry jednak zakończyły sprawę: robotę przerwała policja, która wieczorem 28 lipca weszła do szopy. W kasie pancernej leżało tej nocy 2,1 miliona złotych. Gazeta na pierwszej stronie wołała o sześciu milionach; wicedyrektor zakładów Karol Chybiński powiedział dziennikarzom, że w skarbcu było 2,1 miliona, w tym dziesięć tysięcy arkuszy po dwadzieścia banknotów pięciozłotowych i jedenaście tysięcy arkuszy banknotów bez numerów. Nawet gdyby tunel dotarł do celu, wartownik z rewolwerem zobaczyłby włamywaczy przez okno i wszczął alarm.3

Na zewnątrz policja zatrzymała jeszcze dwóch ludzi. O dziewiątej wieczorem patrol zauważył eleganckiego mężczyznę z cygarem w ustach. To był Cichocki. Spostrzegł, że jest śledzony, zawrócił, ale było już za późno. Podał się bez oporu i został odwieziony do aresztu policji politycznej. Kwadrans później pod kościołem św. Barbary pojawił się Kapała. Dobył mauzera, strzelał, ugryzł policjanta w rękę. Został przeszyty sześcioma kulami. Poprosił o księdza; proboszcz św. Barbary udzielił mu ostatniego namaszczenia. Zmarł następnego dnia w szpitalu.1

Kapała miał 36 lat, pochodził z Tarnopola i był znany jako „potworny siłacz”. W poprzednim roku, aresztowany, jedną ręką wyłamał kraty w oknie komisariatu X i wyskoczył z drugiego piętra. Historię tę powtarzano potem w gazetach razem z opisem jego śmierci: człowieka, który jeszcze po sześciu kulach próbował strzelać.1

W styczniu 1928 roku przed Sądem Okręgowym stanęło pięciu oskarżonych: Teodor Jaśkiewicz, Ryszard Wojciechowski, Lejb Moszek Wolfryd, Antoni Woliński (w pierwszych doniesieniach Paweł Zwoliński) i Stanisław Cichocki. Na sali była „śmietanka” przestępczych kół Warszawy. Główną postacią procesu, obok nieobecnego Wacława Wyszyńskiego vel Zawadzkiego, był Jaśkiewicz, międzynarodowy kasiarz, który przyjechał z Pragi Czeskiej i został wciągnięty do roboty przez Wyszyńskiego.4

Obrona postawiła tezę, która zmieniła bieg sprawy: podkop był prowokacją policyjną. Komisarz Suchenek przyznał przed sądem, że znał Wyszyńskiego jako agenta policji. To Wyszyński miał wynająć szopę przy Alejach Jerozolimskich i wciągnąć do roboty Jaśkiewicza oraz innych. W godzinę przed otoczeniem przez policję wyszedł i zniknął. Policja nie zdołała go odnaleźć.4 Prasa pisała wtedy o „tajemniczym Wacławie Wyszyńskim”, a jego nazwisko pojawiało się w wariantach: Zawadzki, Zakrzewski. Nie udało się ustalić, którą formę uznać za właściwą.

W listopadzie 1928 roku sąd apelacyjny uniewinnił Cichockiego. Wyrok zapadł po procesie, w którym obrona dowodziła, że podkop był dziełem policyjnej prowokacji. Pozostałym oskarżonym zatwierdził wyrok pięciu lat ciężkiego więzienia; amnestia zmniejszyła karę o trzecią część, a zaliczenie aresztu od 28 lipca 1927 roku sprawiło, że do odsiedzenia zostały po dwa lata.5

Cichocki nie zniknął. W styczniu 1930 roku policja zatrzymała go przy Pańskiej 86. Według „Kurjera Porannego” planował wtedy napad na oddział Banku Polskiego w Częstochowie, a gazeta mówiła o trzydziestu milionach złotych.6 Nie był to wyrok ani ustalenie sądu, tylko policyjna i prasowa relacja. Tunel przy Alejach Jerozolimskich zasypano, skarbiec pozostał, ale legenda „Szpicbródki” nie umarła. Wróciła wraz z kolejnym policyjnym zatrzymaniem.

Fragment strony „Kurjera Porannego” z 28 stycznia 1930 roku z nagłówkiem „Zamach na skarbiec Banku Polskiego udaremniony w ostatniej chwili”.
„Kurjer Poranny” z 28 stycznia 1930 roku: „Zamach na skarbiec Banku Polskiego udaremniony w ostatniej chwili”. Gazeta podawała, że Cichocki został zatrzymany w melinie przy Pańskiej 86. Kurjer Poranny, nr 28, 28 I 1930, s. 5. Skan: Crispa / Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, domena publiczna

Przypisy

Footnotes

  1. „Zamach na skarbiec Państwowej Drukarni Banknotów”, Express Poranny, nr 208, 29 VII 1927, s. 1. Skan w Crispie. Relacja podaje stu policjantów, godzinę 19.30, kordon od Marszałkowskiej do Żelaznej i od Nowogrodzkiej do Alej Jerozolimskich, posesję nr 85 należącą do fabryki czekolady Jana Fruzińskiego, wymiary tunelu, parkiet, oświetlenie, wentylator, butlę z tlenem, maski, narzędzia i dwanaście koszów. Opis śmierci Kapały: sześć kul, pogryzienie policjanta, ostatnie namaszczenie, szpital Dzieciątka Jezus; „Express” nie podaje daty zgonu, którą uzupełnia Kurjer Poranny, nr 209, 30 VII 1927. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5

  2. Wola Ludu. Tygodnik polityczny, społeczny i gospodarczy, 1927, nr 32 (372), s. 5. Skan w Crispie. Tygodnik opisuje bandę i podkop, ale twierdzi, że przestępcy „nabyli” posesję; „Express Poranny” podaje, że należała do fabryki Fruzińskiego. W tekście wybieramy wersję „Expressu” i sygnalizujemy różnicę. ↩

  3. „Ostatni członek «międzynarodówki» kasiarskiej”, Kurjer Poranny, nr 209, 30 VII 1927, s. 3. Skan w Crispie. Gazeta stwierdza, że Kapała „zmarł wczoraj w szpitalu”, czyli 29 VII 1927, i podaje wywiad z wicedyrektorem Karolem Chybińskim: w skarbcu było 2,1 mln zł, w tym 10 tys. arkuszy po 20 banknotów pięciozłotowych i 11 tys. arkuszy banknotów bez numerów. Headline „Expressu” o „6 milionach” traktujemy jako zapowiedź prasową, nie stan kasy; rozbieżność zostaje w tekście. ↩

  4. „Proces 5 kasiarzy międzynarodowych”, Wieczór Warszawski, 1928, nr 2, s. 1 i 3; oraz „Sensacyjny obrót rozprawy sądowej. Podkop pod zakłady graficzne a prowokacja?”, Wieczór Warszawski, 1928, nr 1, s. 1. Skan nr 2, skan nr 1. Numery ukazały się na początku stycznia 1928 r.; dokładna data dzienna nie jest czytelna w masztach. Artykuły podają skład oskarżonych, zeznania komisarza Suchenka o Wyszyńskim jako agencie policji, wynajęcie szopy i zniknięcie Wyszyńskiego. Prasa nazywa wynajęte pomieszczenie „garażem”; w tekście używamy „szopy”, bo tak opisuje je „Express Poranny” z 29 VII 1927. W relacji z procesu jeden z oskarżonych występuje jako Antoni Woliński; „Express” z 29 VII 1927 nazywa go Pawłem Zwolińskim. Wolfryd w pierwszych doniesieniach to Lejb Moszek Wolfryd, w akcie oskarżenia jako Hersz Wolfryd; w tekście używamy formy z „Expressu”. Nazwisko Wyszyńskiego występuje jako „Wyszyński vel Zawadzki” (nr 1 i 2) oraz „Zakrzewski” (nr 2); w tekście zaznaczamy warianty. ↩ ↩2

  5. „Cichocki – «Szpicbródka» uniewinniony w procesie o podkop pod Zakłady Graficzne”, Express Poranny, nr 311, 8 XI 1928, s. 3. Skan w Crispie. Wyrok: Cichocki uniewinniony; pozostałym zatwierdzono pięć lat ciężkiego więzienia, amnestia o trzecią część, zaliczenie aresztu od 28 VII 1927, do odsiedzenia po dwa lata. ↩

  6. „Zamach na skarbiec Banku Polskiego udaremniony w ostatniej chwili”, Kurjer Poranny, 1930, nr 28, s. 5. Skan w Crispie. Gazeta podaje zatrzymanie przy Pańskiej 86 i przygotowania do napadu na oddział Banku Polskiego w Częstochowie; kwota trzydziestu milionów złotych oraz sama kwalifikacja czynu pochodzą z relacji prasowej, nie z aktu oskarżenia ani wyroku. W tekście przedstawiamy je jako doniesienie prasowe. ↩