WWS #015 · Wydanie III · 1875–1878 · 3 minut czytania
Ośmioletni i niemal trzydziestoletni. Pierwsi uczniowie szkoły kolejowej
Synowie kolejarzy, byli gimnazjaliści i dorośli rzemieślnicy trafili do nowej szkoły. W 1878 roku jej inspektor tłumaczył, czego zamierza ich nauczyć.
Opublikowano:

Jedni ledwie czytali, inni mieli za sobą kilka klas gimnazjum. Ośmioletni synowie kolejarzy i rzemieślnicy dobiegający trzydziestki znaleźli się wśród pierwszych uczniów nowej warszawskiej szkoły. Różnił ich zarówno wiek, jak i dotychczasowa nauka. W lipcu 1878 roku „Tygodnik Illustrowany” przypomniał, z jak niejednorodną grupą rozpoczynano zajęcia.1
Szkołę przy drogach żelaznych warszawsko-wiedeńskiej i warszawsko-bydgoskiej otwarto w 1875 roku. Miała przygotowywać maszynistów, rzemieślników oraz werkmajstrów, czyli kierowników warsztatów, potrzebnych kolei i przemysłowi. Inspektor Ludwik Wojno podkreślał, że nie kształci przyszłych inżynierów. Przestrzegał przed obiecywaniem uczniom takiej kariery.1
Najpierw wyrównać przygotowanie
Pierwsze trzy lata gazeta nazwała okresem prób. Trzeba było dobrać naukę dla ludzi, którzy zaczynali z tak różnym przygotowaniem. W 1878 roku do najniższej klasy przyjmowano już po ukończeniu jedenastu lat. Wiek i przygotowanie uczniów miały się dzięki temu stopniowo wyrównać. Po raz pierwszy do oddziału specjalnego przeszli wtedy wychowankowie, którzy wcześniej uczyli się w oddziale przygotowawczym tej szkoły.1
Program obejmował sześć lat nauki, po trzy w każdym z tych oddziałów. W przygotowawczym uczono między innymi polskiego i rosyjskiego, arytmetyki, podstaw geometrii, historii, geografii, kaligrafii i rysunku. W specjalnym dochodziła praktyka warsztatowa. Absolwent miał rozumieć swoją pracę i umieć się dalej w niej doskonalić, zamiast od razu obejmować samodzielne, odpowiedzialne stanowisko. Tak Wojno tłumaczył wybór programu.1
Szczególnie zależało mu na rysunku. Umiejętność przedstawienia części w różnych widokach i przekrojach świadczyła według niego, że uczeń rozumie jej budowę. Samo skopiowanie kształtu nie wystarczało. Trzeba było wiedzieć, co się rysuje.1
Warsztat od szóstej
Starsi uczniowie zaczynali dzień od praktyki. Zimą pracowali w warsztacie od siódmej do dwunastej, latem już od szóstej. Po południu mieli jeszcze trzy godziny lekcji. Korzystano z warsztatów, maszyn i stacji, o ile pozwalały na to warunki. Własne laboratorium i gabinet pomocy naukowych były na razie skromnie wyposażone.1
Przedstawieniu wyników nauki towarzyszyła wystawa prac ręcznych i warsztatowych. Goście mogli obejrzeć je w sąsiedniej sali. W numerze znalazła się też rycina „Popis uczniów szkoły technicznej”. Pokazuje szkolną uroczystość.2
W sprawozdaniu podano również wyniki promocji. Spośród 125 uczniów oddziału przygotowawczego do następnej klasy przeszło 60. W oddziale specjalnym było 93 uczniów, a 46 otrzymało promocję albo świadectwo ukończenia. Wojno wiązał część trudności z poziomem egzaminu i zamierzonym rozszerzeniem programu. Uważał też, że nie wszyscy przykładali się dostatecznie do pracy.1
Tych, którzy zostali na drugi rok, zachęcał do nadrobienia braków. Mieli lepiej wykorzystać kolejną szansę. Obok świadectw, nagród i wystawionych prac szkoła przedstawiała więc także mniej uroczystą część swoich początków. Wielu wychowanków czekał powrót do tej samej klasy.1
Footnotes
-
„Szkoła techniczna przy drogach żelaznych warszawsko-wiedeńskiej i warszawsko-bydgoskiej”, Tygodnik Illustrowany, nr 133, 13 VII 1878, s. 18, wszystkie trzy kolumny, zwłaszcza dosłownie przytoczone sprawozdanie Ludwika Wojny. Oryginalny skan 22; wyciąg PDF s. 2. Przyczyny niepowodzeń uczniów są oceną inspektora. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5 ↩6 ↩7 ↩8
-
„Popis uczniów szkoły technicznej”, Tygodnik Illustrowany, nr 133, 13 VII 1878, s. 24, rycina; katalog MBC podaje rysownika i rytownika. Winieta numeru: s. 17, skan 21. Fragment
#pagewskazuje kartę oryginalnego DjVu; nie wszystkie przeglądarki go obsługują. Wyciąg PDF zawiera wskazane strony. ↩
W gazecie z epoki
