WWS #015 · Wydanie III · 1878 · 3 minut czytania
Mundurek, książki i trzy ruble. Kto miał pomóc warszawskim uczniom?
Opłata za szkołę nie wystarczała. Ludwik Jenike przypominał w 1878 roku o mundurku i książkach, na które rodzicom mogło zabraknąć pieniędzy.
Opublikowano:

Opłacenie szkoły nie kończyło wydatków na naukę. Trzeba było jeszcze kupić mundurek, książki i inne potrzebne przedmioty. Ludwik Jenike, redaktor „Tygodnika Illustrowanego”, przypominał o tym w listopadzie 1878 roku na łamach swojego pisma.1 Urzędnik ze szczupłą pensją, rzemieślnik z liczną rodziną czy drobny kupiec mogli nie podołać tym kosztom. Podobnie literat i artysta, którym trudno było zapewnić sobie stały, wystarczający zarobek.2
Jenike proponował pomoc dla niezamożnych uczniów szkół niższych i średnich. Uważał, że potrzebują jej szczególnie. Młody człowiek po gimnazjum mógł już próbować utrzymać się sam, a na uniwersytecie miał do dyspozycji stypendia. Dziecko musiało liczyć na rodziców. Tak autor uzasadniał potrzebę założenia „Warszawskiego stowarzyszenia pomocy dla kształcącej się młodzieży”.2
Projekt czekał na zatwierdzenie
„Kurjer Warszawski” wystąpił z pomysłem powołania komitetu, który opracowałby zasady takiej pomocy. Jenike odpowiedział, że projekt jest już gotowy. Przygotowano go w gronie, do którego sam należał, jeszcze kilka lat wcześniej. Brakowało zatwierdzenia władz.2
Przewidziano w nim zasiłki jednorazowe i stałe, dostarczanie pomocy naukowych i ubrań oraz wyszukiwanie odpowiedniego zarobkowego zajęcia. Wsparcie można byłoby otrzymać bezzwrotnie albo w formie pożyczki. Jej warunki ustalano by osobno dla każdego przypadku. Pomoc miała więc zależeć od potrzeb ucznia. Czasem potrzebna była gotówka, czasem książki lub ubranie, a czasem możliwość zarobienia na utrzymanie.3
Stowarzyszenie zajmowałoby się uczniami warszawskich szkół rządowych i prywatnych, chłopcami i dziewczętami, bez różnicy wyznania. Podobnie określono zasady członkostwa, otwarte niezależnie od płci, wyznania i pozycji towarzyskiej. Wyłączono z niego jedynie uczącą się młodzież. Uczniowie korzystaliby z pomocy, a stowarzyszeniem zarządzaliby jego członkowie.3
Składki i publiczne rachunki
Zwyczajny członek miał wpłacać trzy ruble rocznie. Protektor, czyli szczególny finansowy patron przedsięwzięcia, wnosiłby jednorazowo co najmniej sto rubli. Zamierzano też przyjmować darowizny pieniężne i rzeczowe oraz zbierać fundusze podczas odczytów, koncertów, zabaw i widowisk.3
Codzienne sprawy i przyznawanie pomocy należałyby do piętnastoosobowego zarządu, wybieranego na ogólnym zebraniu. Funkcje pełniono by bezpłatnie, z możliwością zatrudnienia w razie potrzeby pomocy kancelaryjnej. Zatwierdzone przez członków sprawozdanie miało ukazywać się w prasie, żeby również darczyńcy mogli poznać działalność stowarzyszenia.3
Jenike przedstawił zatem nie tylko apel o hojność, ale gotowe zasady zbierania pieniędzy i rozdzielania pomocy. Na koniec wyraził nadzieję, że projekt zostanie jak najprędzej wprowadzony w życie i przyniesie pożytek miastu.4
Rodzicom, o których pisał, potrzebna była pomoc w zwyczajnych szkolnych wydatkach. Mundurek i książki kosztowały niezależnie od tego, jak bardzo chcieli wykształcić dziecko. W przygotowanym projekcie przewidziano je równie wyraźnie jak pieniądze.23
Footnotes
-
Internetowy Polski Słownik Biograficzny, „Ludwik Jenike”, o jego pracy redaktorskiej w „Tygodniku Illustrowanym”. ↩
-
Ludwik Jenike, „Wspomaganie kształcącej się młodzieży”, Tygodnik Illustrowany, nr 149, 2 XI 1878, s. 283, środkowa kolumna, początek i uzasadnienie projektu. Oryginalny skan 284, wyciąg PDF s. 2. Jenike jest uczestnikiem przygotowania projektu. ↩ ↩2 ↩3 ↩4
-
Tamże, s. 283, prawa kolumna: zakres pomocy, członkostwo, składki, fundusze i zarząd. Opis dotyczy planowanych przepisów, nie potwierdzonej działalności. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5
-
Tamże, s. 284, początek lewej kolumny i podpis Ludwika Jenikego. Wyciąg PDF s. 3. Winieta nr 149 z datą 21 X (2 XI) 1878 znajduje się na skanie 274, wyciąg PDF s. 1. Fragment DjVu
#pagemoże nie działać w każdej przeglądarce; w wyciągu PDF zachowano wskazane strony. ↩
W gazecie z epoki
