1935 · katastrofa budowlana · Stare Miasto · prasa · Warszawa 1935 · sąd
Cztery czterdzieści pięć. Zawalenie kamienicy przy Freta 16
O godzinie 4:45 rano w środę 31 lipca 1935 roku mieszkańców Freta 16 obudził trzask. Najpierw pękła ściana na szerokości dwóch okien. Potem runęły cztery piętra oficyny. Na niewielkie podwórze spadły belki, cegły i ludzie.1
W oficynie mieszkało czterdzieści osób. Były wśród nich rodziny polskie i żydowskie, dwie rodziny chrześcijańskie, razem pięć osób ze służącą. Frontowy dom, w którym urodziła się Maria Skłodowska, stał nietknięty.2 Zawaliła się oficyna w podwórzu, nadbudowana na starym murze.1 Gazety pisały o „strasznej katastrofie na Starem Mieście”, porównywały ją z zawaleniem składów Haberbuscha i Schielego na Krochmalnej i z katastrofą na budowie Dworca Głównego. „Od trzech lat już w kronikach Warszawy w takich rozmiarach nienotowana”, notował „Express Poranny”.3
Na miejsce przyjechały cztery oddziały straży pożarnej i cztery karetki pogotowia. Pracowało pięćdziesięciu strażaków pod komendą Chociszewskiego i pięćdziesięciu robotników miejskich. Wąska brama i małe podwórze utrudniały akcję; ratownicy mogli pracować tylko po kilku. Najpierw wydobyli rannego Abrama Fajnkuchena. Był jeszcze żywy, ale zmarł, zanim lekarz zdążył go opatrzyć.1
W pewnej chwili ratownicy dotarli do rodziny Rysenmanów z mieszkania nr 30 na pierwszym piętrze. Abrahamowi podali przez szczelinę szklankę wody. Wtedy rozległ się gwizdek alarmowy. Strażacy się wycofali; w tej samej chwili runęła druga ściana. W pierwszych relacjach pisano, że cała trójka (Abraham, jego żona Ruchla i dziecko Rojza) została ponownie przygnieciona i nie udało się jej uratować. Dalsza część tego samego numeru „Expressu Porannego” oraz wieczorne wydanie „Dobrego Wieczoru” prostują ten obraz: Abraham Rysenman przeżył, choć miał zmiażdżone ramię; Ruchla Rysenman zginęła; dziecka Rojzy nie ma na późniejszych listach ofiar. Przez kilka godzin gazety nie wiedziały dokładnie, kto zginął, a kto ocalał.14
Na pierwszym piętrze, w mieszkaniu nr 23, mieszkała rodzina Goldblattów: Szajndla, Moszek i pięcioro dzieci. Kiedy runęła ściana, Szajndla i siedmioletnia Łaja znalazły się pod murem. Ratownicy przekopali tunel. Szajndla została wydobyta; nie chciała oderwać się od muru, wołając „gdzie moje dziecko”. Dostała ataku nerwowego i została przewieziona do szpitala Jana Bożego. Łaję wydobyto około dwunastej; dziewczynka już nie żyła. Gazeta pisała wtedy, że matka „cudem uniknęła śmierci”; był to przedwczesny wniosek. Szajndla zmarła w szpitalu jeszcze tego samego dnia późnym wieczorem, jako siódma ofiara katastrofy. Moszek Goldblatt, ojciec, przeżył.4
Do godziny szóstej wieczorem 31 lipca strażacy wydobyli sześć ciał. Akcja trwała jednak dalej; prace przy usuwaniu gruzu zakończono dopiero późnym wieczorem 1 sierpnia. Ostateczny bilans był większy: siedem osób. Poza Abramem Fajnkuchenem, Chaskielem Franszteterem i jego synami Jakubem i Zelmanem zginęły Szajndla Goldblatt, Łaja Goldblatt i Ruchla Rysenman, ciotka dziewczynki. Około trzydziestu osób odniosło lżejsze i cięższe rany.5 1 sierpnia o jedenastej odbył się pogrzeb. Cztery ciała (Fajnkuchena i Franszteterów) pochowano we wspólnym grobie na cmentarzu żydowskim przy Okopowej. Rodziny Goldblattów i Rysenmanów sprzeciwiły się zbiorowemu pogrzebowi; Łaja Goldblatt i Ruchla Rysenman zostały pochowane oddzielnie, w pobliżu grobów rodzinnych.46
Komisja budowlana wskazała na nadbudówkę. Właściciel kamienicy złożył w 1909 roku podanie o nadbudowanie dwóch pięter prawej oficyny, która miała wówczas dwa piętra; rok później to samo zrobił z lewą oficyną. Stary mur miał grubość jednej cegły, a nadbudówka była grubsza i cięższa od podstawy. Aby przekonać komisję, że mur ma dwie cegły, u szczytu dostawiono jeszcze jedną cegłę i zamurowano ją tynkiem. Lokatorzy od dawna skarżyli się na pęknięcia i odpadający tynk; administrator Podbór ich lekceważył. Lewa oficyna miała duże rysy i została ewakuowana; prawa, która runęła, nie.7
W prasie pojawiły się też inne wyjaśnienia. „Front Robotniczy” pisał o przegnicie belek i wiązań, które były spróchniałe już przed laty, gdy właściciel wznosił nadbudówkę. Tygodnik wpisywał Freta 16 w szerszy bilans 43 ofiar śmiertelnych w budownictwie, a nie w bilans samej kamienicy. Zwracał uwagę, że ofiarami katastrof budowlanych są przede wszystkim robotnicy i ich rodziny, a nie właściciele kamienic.5 Komisja i sąd skupili się jednak na nadbudówce i zaniedbaniach administracji.
27 listopada 1936 roku Sąd Okręgowy ogłosił wyrok. Samuel Fiszhaut, właściciel kamienicy, został skazany na rok więzienia; amnestia zmniejszyła karę do sześciu miesięcy. Podbór został uniewinniony. Sąd powiedział, że na katastrofę wpłynęły nie tylko wady budowy, ale i zła eksploatacja. Fiszhaut był wielokrotnie ostrzegany i lekceważył objawy, zadowalając się niefachowymi remontami. W krytycznym okresie przebywał za granicą.8
Następnego ranka po katastrofie strażacy, kopiąc w gruzach, znaleźli żywego czarnego kota. Należał do fotografa Tadeusza Stały. Zwierzę wróciło do właściciela.4 Ocalały kot był jedynym akcentem ulgi w dniu, w którym zginęło siedem osób. Kamienica przy Freta 16 przetrwała w miejskiej pamięci jako katastrofa, o której przez rok pisano w gazetach i którą sąd zamknął wyrokiem skazującym właściciela. Frontowy dom, w którym urodziła się Maria Skłodowska, stoi do dziś; oficyna, w której mieszkały ofiary, już nie.
Przypisy
Footnotes
-
„Runął dom przy ul. Freta”, Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony, nr 210, 31 VII 1935, s. 1. Skan w Crispie. Relacja podaje godzinę 4.45, czteropiętrową oficynę, pierwsze pęknięcie na szerokości dwóch okien, drugie zawalenie, rodzinę Rysenmanów, akcję straży i śmierć Abrama Fajnkuchena. Ten sam numer podaje, że w mieszkaniu Rysenmanów matki nie było, a ojca i dzieci uratowano; to pierwszy ślad późniejszej korekty pierwszej relacji. Liczba czterdziestu mieszkańców pochodzi z Expressu Porannego, nr 212, 2 VIII 1935; artykuł z 31 VII podaje liczbę mieszkań i nazwiska lokatorów, nie sumę osób. ↩ ↩2 ↩3 ↩4
-
Maria Skłodowska-Curie urodziła się w frontowym domu przy Freta 16 w 1867 r.; polon i rad odkryła w 1898 r. Prasa z 1935 r. powtarzała jednak tablicę, według której miało to nastąpić „w 1910 r.”. W tekście nie powtarzamy tej błędnej daty; wzmianka o miejscu urodzenia służy tylko odróżnieniu frontu od zawalonej oficyny. ↩
-
„Wczoraj rano na Starem Mieście runął dom przy ul. Freta”, Express Poranny, nr 211, 1 VIII 1935, s. 1 i 4. Skan w Crispie. Porównanie z Krochmalną i Dworcem Głównym oraz zdanie o katastrofie „od trzech lat nienotowanej w takich rozmiarach” pochodzą z tego artykułu. ↩
-
„Ewakuowano resztę domu przy ul. Freta. Tandetna budowa przyczyną katastrofy”, Express Poranny, nr 212, 2 VIII 1935, s. 1 i 2. Skan w Crispie. Artykuł podaje czterdzieści osób z zawalonej oficyny (w tym dwie rodziny chrześcijańskie ze służącą, razem pięć osób) i trzydzieści cztery osoby ewakuowane z oficyny sąsiedniej. Lista ofiar do pochówku: Abram Fajnkuchen, Chaskiel Franszteter, jego synowie Jakób i Zelman (w jednym miejscu zapisany jako Helman), zmarła w szpitalu Szajndla Goldblatt, jej córka Łaja i Ruchla Rysenman. Osobno Dobry Wieczór nr 211 (1 VIII 1935) podaje, że Szajndla zmarła „wczoraj późnym wieczorem” (31 VII) jako siódma ofiara, a Abram Rysenman żył ze zmiażdżonym ramieniem. W relacji Expressu Porannego „do godz. 6” wydobyto sześć ciał; ponieważ Łaję wydobyto około godz. 12, a w nocy nie wydobyto już żadnej ofiary (Dobry Wieczór nr 211), chodzi o godzinę wieczorną 31 VII, nie poranną. Kot fotografa Tadeusza Stały został wydobyty żywy „wczoraj w godzinach rannych”, czyli 1 VIII. ↩ ↩2 ↩3 ↩4
-
„Czterdzieści trzy trupy to ofiary przedsiębiorców budowlanych”, Front Robotniczy. Organ Z. Z. Z. w Polsce, nr 32, 11 VIII 1935, s. 7. Skan w Crispie. Tygodnik wpisuje Freta 16 w bilans 43 ofiar śmiertelnych całego sezonu budowlanego; dla samej katastrofy podaje siedem ofiar i około trzydziestu rannych oraz przyczynę: przegnicie belek i wiązań. To ujęcie różni się od ustaleń komisji, która wskazała przede wszystkim na nadbudówkę na murze grubości jednej cegły; w tekście zostawiamy obie relacje. ↩ ↩2
-
„Pogrzeb ofiar katastrofy na Freta 16”, Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony, nr 213, 3 VIII 1935, s. 2. Skan w Crispie. Artykuł podaje, że rodziny Goldblattów i Rysenmanów sprzeciwiły się zbiorowemu pogrzebowi; uroczysty pogrzeb odbył się tylko z czterema zwłokami (Franszteterowie i Fajnkuchen), a Łaja Goldblatt i Ruchla Rysenman zostały pochowane oddzielnie w pobliżu grobów rodzinnych. ↩
-
„Ewakuowano resztę domu przy ul. Freta…”, Express Poranny, nr 212, 2 VIII 1935, s. 1 i 2; oraz „Wczoraj rano…”, Express Poranny, nr 211, 1 VIII 1935, s. 1. Skan nr 212, skan nr 211. Numer 211 podaje, że w 1909 r. dr Fiszhaut złożył podanie o nadbudowanie dwóch pięter prawej oficyny, która miała wówczas dwa piętra; w 1910 r. to samo zrobił z lewą oficyną. W tekście podajemy tę wersję, bo pochodzi z najbliższego dnia po katastrofie; istotna jest grubość starego muru i ciężar nadbudówki. Opis dostawienia jednej cegły i zamurowania jej tynkiem pochodzi z numeru 212. ↩
-
„Wyrok w procesie o katastrofę przy ul. Freta”, Kurjer Polski, nr 328, 28 XI 1936, s. 7. Skan w Crispie. Wyrok ogłoszono „wczoraj w południe”, czyli 27 XI 1936: Samuel Fiszhaut: rok więzienia, amnestia do sześciu miesięcy; Podbór uniewinniony. Sąd podkreślił wady budowy i złą eksploatację, wielokrotne ostrzeżenia oraz wyjazd Fiszhauta za granicę w krytycznym okresie. ↩