WWS #015 · Wydanie III · 1931 · 3 minut czytania

Biblioteka, którą odsyłało się do Warszawy

W 1931 roku książki TUR podróżowały w skrzynkach-szafkach. Oddziały mogły wymieniać w Warszawie mały księgozbiór na następny, zamiast budować bibliotekę od zera.

Opublikowano:

Uczestnicy pierwszego zjazdu TUR w Warszawie pozują w kilku rzędach przed budynkiem w 1924 roku.
I Zjazd Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego w Warszawie, listopad 1924. Fot. Marian Fuks (1884–1935), NAC / Wikimedia Commons, domena publiczna. Zdjęcie organizacji prowadzącej biblioteczki. Fotografia nie dokumentuje wysyłki skrzynek w 1931 roku. Źródło ilustracji ↗

Po kilku tygodniach należało spakować całą bibliotekę i odesłać ją do Warszawy. Oddział dostawał w zamian następny zestaw książek. W ten sposób mała miejscowość mogła w ciągu roku mieć do dyspozycji około stu tomów, choć nie posiadała własnego, dużego księgozbioru.1

Takie biblioteczki ruchome opisał „Robotnik” 18 stycznia 1931 roku. Zarząd Główny Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego miał ich już kilkanaście. Przygotowano je dla oddziałów bez książek albo z tak skromnymi zbiorami, że niewiele dało się czytelnikom zaproponować. Gazeta zwracała uwagę zwłaszcza na osady i małe miasteczka pozbawione stałych czytelń. Tam sięgano często po to, co akurat udało się znaleźć.1

Książki razem z szafką

Lektury podróżowały w specjalnych „skrzynkach szafkowych”. Do kompletu dołączano katalog i instrukcję dla bibliotekarza. Skrzynka służyła więc także do przechowywania zbioru, a osoba zajmująca się wypożyczeniami otrzymywała wskazówki, jak je prowadzić.1

Dobór książek należał do organizatorów. W notatce chwalono lekturę wartościową zarówno pod względem treści, jak i formy artystycznej. Listy tytułów nie zamieszczono. Do zadań zarządu zaliczano uzupełnianie i rozszerzanie bibliotek, więc obok wysyłki trzeba było dbać o same zbiory.1

Stefan Kopciński na portretowej fotografii z marca 1926 roku.
Stefan Kopciński, marzec 1926. Fotograf nieustalony, NAC, sygn. 1-A-559 / Wikimedia Commons, domena publiczna. Autor przywołanego w artykule programu oświatowego. Źródło i prawa

Od lektury do rozmowy

Na tej samej stronie Stefan Kopciński, lekarz i działacz oświatowy TUR, pisał, jak powinna wyglądać praca oświatowa tej organizacji.2 W małym oddziale biblioteka mogła być jej główną siłą, ale na przeczytaniu książki nie należało poprzestawać. O tym, co nowe albo niezrozumiałe, warto było porozmawiać.3

Kopciński chciał zebrań, na których robotnicy pytaliby i opowiadali o własnych doświadczeniach. Prowadzący miał pomagać w dyskusji i dobierać tematy do zainteresowań uczestników, zamiast narzucać im gotowy wykład. Ktoś, kto początkowo tylko słuchał, mógł z czasem sam przygotować referat.3

W swoim programie Kopciński podkreślał również porządek i sumienność w prowadzeniu pracy oświatowej.3

Oddziały, które dotąd nie korzystały z przesyłek, zachęcano do kontaktu z sekretariatem. Apel wspominał także o bezrobotnych i ich „przymusowym wypoczynku”. Autor proponował im dostęp do nauki w czasie, gdy pozostawali bez zarobku.1

Footnotes

  1. „Robotnik”, 18 stycznia 1931, nr 25 (4365), po konfiskacie nakład drugi, s. 4, „Bibljoteczki ruchome”, oryginalny skan JBC, PDF s. 4. Opis organizacyjny i apel, nie ewidencja rzeczywistych wypożyczeń. ↩ ↩2 ↩3 ↩4 ↩5

  2. Joanna Sosnowska, „Helena Radlińska w (o) międzywojennej Łodzi. Ludzie i miejsca”, „Nauki o Wychowaniu. Studia Interdyscyplinarne”, 2022, nr 2(15), s. 163, przypis 11: biografia Kopcińskiego i działalność w TUR. ↩

  3. Stefan Kopciński, „Do pracy!”, „Robotnik”, 18 stycznia 1931, nr 25 (4365), s. 4, oryginalny skan JBC, PDF s. 4. Program i opinia działacza TUR; nie niezależne potwierdzenie skuteczności programu. ↩ ↩2 ↩3

W gazecie z epoki

Wycinek Robotnika z nagłówkiem Bibljoteczki ruchome i dwoma szpaltami tekstu o książkach wysyłanych w skrzynkach.
Informacja o biblioteczkach ruchomych TUR, „Robotnik”, 18 stycznia 1931, s. 4. Wycinek oryginalnej strony. Powiększ wycinek ↗ · Otwórz pełną stronę źródła ↗